Rynek robotów kompaktowych w Polsce

Piotr KołaczekBiznes

W zakresie liczby pracujących robotów Polska jest, jak na razie, niewielkim punktem. Mamy jeden z niższych w Europie wskaźników robotyzacji, a wielu polskich przedsiębiorców deklaruje sceptyczny stosunek do zakupu robotów. To niedobrze rokuje na przyszłość, bo odstając od średniej europejskiej, zwiększamy swoje zapóźnienie technologiczne.

Na świecie

Sprzedaż robotów przemysłowych na świecie jest monitorowana przez International Federation of Robotics. Ostatnie opublikowane dane obejmują okres do roku 2015.


W ciągu ośmiu pierwszych lat XXI wieku sprzedaż robotów przemysłowych na świecie oscylowała w okolicach 100 tys. sztuk rocznie. W 2009 roku nastąpiła znaczna redukcja, żeby nie powiedzieć zapaść: spadek sprzedaży o prawie 50%, do poziomu 60 tys. sztuk. Rok później sytuacja wróciła do normy, za to od 2011 roku zakupy zaczęły szybko rosnąć, z jednym tylko, zresztą niewielkim, spadkiem w 2012 roku. W 2015 zarejestrowano rekord: 248 tys. sprzedanych robotów przemysłowych.
Jak temat ten wygląda w liczbach, pokazuje tabela nr 1.

Interesujące jest zestawienie liczby robotów przypadających w 2015 roku na 10 000 zatrudnionych pracowników. W ścisłej czołówce mieszczą się cztery państwa. Liderem od lat pozostaje Japonia z wynikiem 1276 robotów, na drugim miejscu ex aequo Korea Południowa i USA: 1218 robotów, na trzecim miejscu Niemcy z wynikiem 1147 robotów na 10 000 zatrudnionych pracowników.
Zestawiając dane dotyczące liczby robotów w Azji, Europie i obu Amerykach otrzymujemy następujące wyniki:

  • Azja: 57 robotów na 10 000 zatrudnionych,
  • Ameryka Północna i Południowa: 86 robotów na 10 000 zatrudnionych,
  • Europa: 92 roboty na 10 000 zatrudnionych.

International Federation of Robotics przewiduje dalszy, szybki wzrost liczby zainstalowanych robotów. Na koniec roku 2015 na świecie było zainstalowanych 1 631 600 jednostek. Do końca 2019 ta liczba ma osiągnąć 2 589 000 jednostek. To oznacza średni roczny wzrost na poziomie 12%. Dokładniejsze zestawienie pokazuje tabela nr 2.

W Polsce

Sytuacja w Polsce nie wygląda dobrze, chociaż można zauważyć wyraźny postęp. Dynamika procesu robotyzacji w naszym kraju jest mniejsza niż w innych, podobnych krajach Europy Środkowej. Gęstość robotyzacji, czyli liczba czynnych robotów przemysłowych na 10 000 zatrudnionych pracowników na koniec 2013 roku wynosił zaledwie 19. Dla porównania średnia europejska to 82, Węgry uzyskały wynik 47, Czechy 72 a Słowacja aż 83.
Na koniec 2015 roku krajowi przedsiębiorcy kupili 1795 robotów przemysłowych. Szacuje się, że aktywnych jest w sumie 8100 jednostek zakupionych dla przemysłu.
Badanie rodzimego rynku robotów przeprowadził Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. W 2015 roku ukazała się druga edycja raportu „Wpływ robotyzacji na konkurencyjność polskich przedsiębiorstw”. Wynika z niego, że w grupie przedsiębiorstw, które nie używają robotów przemysłowych, zdecydowana większość – około 70% – nie widzi takiej potrzeby. 16–20% zastanawia się nad robotyzacją, 10–11% nie rozważa zakupu robotów, a 2-3% twierdzi, że nie ma wystarczających środków na inwestowanie w roboty.
Opinie przedsiębiorstw, które używają robotów, są bardzo dobre. Ponad 83% zwiększyło produkcję, 67% firm odnotowało spadek kosztów produkcji, w 54% firm wzrosła rentowność, a 33% udało się zwiększyć sprzedaż na rynki zagraniczne. Prawie 80% twierdzi, że dzięki robotom mogli utrzymać dotychczasowy poziom zatrudnienia albo je zwiększyć. 73% planuje powiększyć park robotów. 96% ankietowanych firm, które wdrożyły roboty, potwierdziło, że robotyzacja produkcji poprawiła konkurencyjność przedsiębiorstwa.
Co mówią liczby na temat liczby robotów w poszczególnych branżach – zob. tabela nr 3 (dane z 2013 r.). Od roku 2013 sytuacja zapewne wyraźnie się poprawiła, ale nie opublikowano wyników nowych badań.

Dlaczego polskie przedsiębiorstwa nie kupują robotów?

Z wyników badań można wywnioskować, że struktura „zatrudnienia” robotów w różnych branżach w Polsce jest zbliżona do światowych trendów. Najwięcej maszyn pracuje w branży motoryzacyjnej i są to roboty o dużym udźwigu. Następnie w rankingu mamy produkcję wyrobów z tworzyw sztucznych, z metalu, urządzeń elektrycznych, komputerów i urządzeń elektronicznych oraz optycznych.
Jak wygląda przemysł motoryzacyjny w Polsce, wszyscy doskonale wiemy. Nadzieję na rozwój tej branży możemy wiązać jedynie ze sprowadzeniem do naszego kraju kolejnej montowni samochodów któregoś z wielkich koncernów, choć trzeba zauważyć chlubne wyjątki w postaci Solarisa, Pesy, Newagu, Ursusa, Wieltonu i kilku innych.
Szansą na poprawę poziomu robotyzacji mogą być średnie i małe przedsiębiorstwa produkcyjne działające w branżach, które uplasowały się na końcu zestawienia. Wśród nich jest produkcja mebli, która od pewnego czasu stała się polską specjalnością. Wyroby krajowych producentów trafiają na rynek europejski i są bardzo dobrze oceniane. Poprawa kondycji finansowej producentów może zachęcić ich do automatyzacji produkcji.


Meblarstwo i inne „lekkie” działy produkcji mają specyficzne potrzeby. Większość firm działających w tej branży to małe i średnie przedsiębiorstwa o umiarkowanych możliwościach finansowych. Tych przedsiębiorców zniechęcają do robotyzacji stosunkowo wysokie koszty zakupu i brak doświadczenia z automatyzacją procesów. Kolejną przeszkodą może być ograniczona przestrzeń hal produkcyjnych i obawa przed koniecznością budowy nowych, większych obiektów.
Rozwiązaniem mogą być roboty kompaktowe. Względnie tanie, uniwersalne, o ograniczonych wymaganiach. W dostępnych statystykach brak informacji o wielkości sprzedaży urządzeń należących do tej kategorii a szkoda, bo jej wzrost można by uznać za zwiastun poprawy sytuacji.
W tej chwili ruch należy do producentów robotów i integratorów systemów automatyki przemysłowej. Jeśli potrafią udowodnić, że robotyzacja produkcji jest korzystna dla niewielkich zakładów, mogą liczyć na wzrost zainteresowania i sprzedaży. Wiele zależy od instytucji finansowych. Atrakcyjne oferty finansowania zakupu robotów mogłyby umożliwić realizację planów przedsiębiorcom, którzy chcą robotyzować produkcję, ale obawiają się początkowych kosztów.

Przemysł 4.0 po polsku

Nowe trendy i technologie zdobywające coraz większą popularność na świecie, napędzające Przemysł 4.0, w Polsce przez jakiś czas mogą pozostać jedynie ciekawostką. Trudno mówić o łączeniu robotów w sieć IoT (Internet of Things), skoro nie bardzo jest co łączyć. Badania, które przytaczamy, pokazują szacunkową liczbę robotów, ale nie uwzględniają ich wieku i stanu technicznego. Można przyjąć, że część maszyn wkrótce będzie wymagała wymiany.
Z badań wynika, że przedsiębiorcy stosujący roboty w produkcji są zadowoleni z ich pracy. Zapewne w miarę potrzeb i możliwości finansowych będą aktualizowali i rozbudowywali swoje zasoby. To może być znaczący i stale rosnący przyczynek do rozwoju rynku usług związanych z robotyzacją.


Mówiąc o stanie robotyzacji polskich przedsiębiorstw trzeba spojrzeć na problem z pewnej perspektywy. Obecny stan wynika z historii polskiego przemysłu po II wojnie światowej. Przez kilka dziesięcioleci byliśmy odcięci od nowych technologii. Częściowo ze względu na brak funduszy, ale dużą rolę odegrało embargo nałożone przez Zachód w latach 80. XX w.
Później, po 1989 roku, nastąpiło znaczne pogorszenie kondycji polskiego przemysłu ciężkiego. Zabrakło inwestycji, które pozwoliłyby na wykonanie skoku technologicznego i wyrównanie szans w konkurencji z zachodnim przemysłem. W rezultacie upadło wiele zakładów, a rodzima branża motoryzacyjna praktycznie przestała istnieć. Powstała sytuacja, w której wiele technologii, w tym automatyka przemysłowa i robotyka, mogły się rozwijać w bardzo ograniczonym stopniu. Inżynierowie wynoszący z uczelni solidne podstawy teoretyczne i doświadczenie laboratoryjne mieli niewielkie szanse na wykorzystanie wiedzy w praktyce. Zresztą same uczelnie bez kontaktu z przemysłem miały tendencję do teoretyzowania. Brakowało solidnej porcji praktycznych problemów do rozwiązania.
Teraz sytuacja wydaje się poprawiać. Niewielki, ale jednak wzrost liczby robotów w przemyśle daje szanse na nowe stanowiska pracy dla inżynierów, nowe, praktyczne wyzwania dla uczelni. Być może po przekroczeniu pewnej, trudnej do określenia, wartości krytycznej robotyzacja polskich zakładów skokowo przyspieszy.
Mówiąc obrazowo: spora grupa przedsiębiorców nie rozważa robotyzacji wysoko zautomatyzowanej linii produkcyjnej w zakładzie o podobnym profilu. Roboty kojarzą im się z produkcją samochodów, samolotów, układów scalonych, a oni produkują małe serie przedmiotów z drewna lub metalu. Na pierwszy rzut oka widać, że to są dwa zupełnie obce światy.
Być może wielu z nich zmieniłoby zdanie, gdyby zobaczyli u konkurencji w sąsiedniej miejscowości niewielkie roboty, dzięki którym produkcja przyspieszyła, zwiększono powtarzalność detali, poprawiono jakość. Gdyby się przekonali, że dostęp do specjalistów nie jest trudny, a wiele czynności, również związanych z programowaniem, mogą wykonać przeszkoleni na miejscu pracownicy.
Wydaje się, że idealnymi kandydatami do pracy w takich zakładach są kompaktowe roboty przemysłowe wyposażone w kontrolery z intuicyjnym, łatwym w obsłudze oprogramowaniem.

Poznaj naszą ofertę robotów


O autorze

Piotr Kołaczek