Rynek spożywczy – stabilny wzrost

RedakcjaBiznes

O perspektywach rozwoju przemysłu spożywczego w Polsce, sytuacji branży na tle innych krajów europejskich oraz automatyzacji i robotyzacji tej gałęzi gospodarki, rozmawiamy z Danielem Wolskim, szefem działu Industrial Solutions w Mitsubishi Electric.

Jak ocenia Pan rozwój przemysłu spożywczego w ostatnich 3 latach w Polsce?

Przemysł spożywczy w ciągu ostatnich 3 lat w Polsce określam jako rynek stabilnego, pewnego wzrostu. W tym miejscu podzieliłbym producentów na dwie grupy. Pierwsza to koncerny, które wybudowały swoje nowe fabryki od podstaw lub przejęły już istniejące polskie fabryki. Druga grupa to firmy z polskim kapitałem. Nowe fabryki, należące do koncernów, po okresie rozruchu osiągnęły nominalny poziom produkcji, natomiast fabryki, które zostały kupione przez koncerny, zostały w większej mierze zmodernizowane i przystosowane do światowych standardów produkcyjnych.
Firmy z polskim kapitałem natomiast zmodernizowały swój park maszynowy, szczególnie przystosowując go do norm bezpieczeństwa, przy podniesieniu jakości produkcji. Przykładem może być przemysł mleczarski. Wiele okręgowych spółdzielni mleczarskich to zakłady, w których większość procesów technologicznych jest w pełni zautomatyzowana, a jeszcze kilka lat temu trudno było znaleźć maszyny na układach „motion”, nie mówiąc o robotach. Należy tu wspomnieć o dotacjach z UE, które pozwoliły na te zmiany. Polskie firmy coraz częściej konsolidują się w jedną grupę kapitałową, co pozwala na obniżenie kosztów i optymalizację produkcji. Takiej grupie kapitałowej łatwiej jest także inwestować, szczególnie w nowe technologie.
Spójrzmy także na polskich producentów maszyn czy integratorów systemów, którzy działają w branży spożywczej. Znaczna ich część to firmy zatrudniające od kilkudziesięciu do ponad kilkuset osób, w których inżynierowie mechanicy i automatycy stanowią 90% kadry pracowniczej. W takich firmach możemy spotkać oddzielne działy projektowe, produkcyjne, wdrożeniowe i serwisowe, które sprzedają i świadczą usługi na całym świecie.

Proszę powiedzieć, jak, z Pana doświadczenia, wygląda przemysł spożywczy w Polsce na tle innych krajów europejskich?

Odwiedzając polskie fabryki, widzę, że nie mamy się czego wstydzić. Jakość surowców, znajomość technologii i nowoczesne linie produkcyjne to wizytówka większości zakładów. Można przytoczyć wiele przykładów koncernów, które mają podpisane umowy z polskimi wytwórcami żywności, produkującymi na ich zamówienia. Czasami ci producenci nie mają żadnych własnych marek handlowych, nie są w żaden sposób kojarzeni z produkcją spożywczą. Skoro więc koncerny decydują się na podpisywanie z nimi dużych kontraktów, to znaczy, że jakość i wydajność tych firm jest na najwyższym poziomie. Trzeba jednak w tym miejscu dodać, że te firmy są młode, działają na rynku od kilku lat. Ich właściciele, decydując się na produkcję, już od samego początku bardzo poważnie brali pod uwagę automatyzację produkcji, odpowiednio kalkulując inwestycje w robotyzację, zatrudnienie pracowników i możliwości produkcyjne. Gorzej jest w zakładach, które powstały za czasów poprzedniego ustroju politycznego. Można tam jeszcze spotkać skostniałe struktury zarządzania i silne związki zawodowe, które blokują inwestycje w automatyzację, a szczególnie w robotyzację, obawiając się utraty stanowisk pracy. W takich zakładach są potrzebne zmiany. Inwestycje w automatyzację procesu produkcyjnego są niezbędne, w innym przypadku nie będą w stanie konkurować z koncernami.

Która część sektora spożywczego jest najbardziej chłonna, jeśli chodzi o automatykę?

Trudno tu mówić o konkretnym sektorze. Można powiedzieć, że automatyzacja jest potrzebna w każdym sektorze, w którym produkcja zaczyna rozrastać się na dużą skalę. Tam, gdzie produkujemy w tonach, w milionach sztuk, musi być proces automatyczny. Nie da się produkować dużych wolumenów za pomocą tylko ludzkich rąk, bo jest to po prostu nieopłacalne. Czasami pomocne w automatyzacji są przepisy unijne. Przykładem jest wspomniany już sektor mleczarski, który w ostatnich latach bardzo mocno zainwestował w swój rozwój. Może teraz czas na kolejne gałęzie i sektory gospodarki.

Możemy spotkać się z opiniami, że sektor spożywczy jest perspektywiczny, nawet w latach spowolnienia gospodarczego. Czy teraz, w czasie gorszej koniunktury, warto inwestować w automatyzację?

Zgadzam się z opinią, że nawet przy spowolnieniu gospodarczym przemysł spożywczy pozostaje perspektywiczny. Ludzie muszą jeść. Gdy nie mamy zbyt dużo pieniędzy w portfelu, to nie kupimy nowego telewizora czy samochodu, ale jedzenie musimy kupić. Wtedy chętniej skłaniamy się do zakupów w dyskontach, wybierając tańszą żywność. Absolutnie nie znaczy to jednak, że jest to żywność gorsza jakościowo. Nie jest tajemnicą, że najwięksi producenci dostarczają do sieci dyskontowych produkty pod inną marką, w innym opakowaniu. Natomiast zawartość opakowania jest dokładnie taka sama, jak ich własnych, znanych produktów z grupy premium. To dla tych właśnie producentów jest czas na inwestowanie w nowe technologie, po to, aby ich produkty były tańsze, przy zachowaniu odpowiednio wysokiej jakości.

Proszę powiedzieć, jaka przyszłość czeka rynek spożywczy w perspektywie kilku lat?

Najbliższą przyszłość rynku spożywczego widzę w jasnych barwach. Nowoczesna technologia jest coraz bardziej osiągalna, nawet dla mniejszych przedsiębiorstw, a przy tym jest ona pomocna w zarządzaniu. Dlatego przemysł spożywczy będzie inwestował w rozwój.
W tej grupie znajdą się przede wszystkim producenci surowców, którzy coraz częściej przyłączają się do grona firm produkujących na najwyższym poziomie, nie tylko wdrażających najbardziej restrykcyjne systemy zapewnienia jakości, ale także inwestujących w automatyzację. Koncerny również będą rozwijać produkcję w naszym kraju. Jesteśmy dużym rynkiem zbytu, a bliskość krajów Europy Wschodniej jest naszym dodatkowym atutem. Dlatego liczymy na dalsze inwestycje w automatyzację, głównie w robotyzację i systemy wspomagające zarządzanie produkcją.

Moduły MES Mitusbishi Electric są idealną propozycją na połączenie systemu MES / ERP z linią produkcyjną.

Moduł MES łączy linię produkcyjną z systemami zarządzania, umożliwiając dwukierunkowy przepływ informacji między poziomem fabryki i systemami IT. Dzięki eliminacji konieczności stosowania dodatkowego oprogramowania i komputerów, moduł MES oferuje bezpośredni dostęp do baz danych, co znacznie upraszcza proces integracji, powala na redukcję kosztów i zmniejszenie liczby potencjalnych awarii. Polskie firmy, chcąc prześcignąć koncerny, będą jeszcze chętniej inwestować w nowoczesne systemy zarządzania produkcją. To z kolei pozwoli im na utrzymanie własnych marek oraz na wprowadzenie nowych.

Producenci żywności postawią na ludzi czy na roboty?

Wielcy producenci z pewnością postawią na roboty. Robotyzacja jest nieunikniona, pozwala na obniżenie kosztów produkcji, a co za tym idzie, zwiększenie konkurencyjności. Firmy, które chcą produkować masowo nie inwestując w automatyzację / robotyzację, po prostu zostaną w tyle.


O autorze

Redakcja