Najnowsze trendy w branży FMCG – szansa czy zagrożenie dla pracowników?

Justyna SobolakBranża spożywcza

Czwarta rewolucja przemysłowa, którą określa się pojęciem Przemysł 4.0, staje się teraźniejszością. Zaczyna to rozumieć coraz więcej firm. Postępująca informatyzacja, automatyzacja i robotyzacja powoduje jednak obawy u pracowników i każe zastanawiać się nad ich przyszłością w firmach.


Hasło „Industrie 4.0” po raz pierwszy publicznie pojawiło się już kilka lat temu, a dokładniej w 2011 roku. Na targach Hannover Messe wypowiedziała je wówczas kanclerz Angela Merkel, mówiąc o czwartej rewolucji przemysłowej. Przemysł 4.0 to koncepcja, której towarzyszy rozwój informatyzacji, automatyki i coraz szersze zastosowanie rozwiązań ICT. Ta koncepcja już jest realizowana w wielu firmach, a badania pokazują , że coraz więcej przedsiębiorstw dostrzega konieczność podążania według jej myśli. Branżami, które już teraz realizują koncepcję czwartej rewolucji przemysłowej, są branża motoryzacyjna i FMCG, czyli branża dóbr szybkozbywalnych oraz automotive.

Duże inwestycje

Z badania „Przemysł 4.0” przeprowadzonego przez firmę PwC, w którym pytano przedstawicieli dziewięciu sektorów o postępy we wdrażaniu nowoczesnych rozwiązań, wynika, że firmy widzą konieczność dostosowywania się do czwartej rewolucji przemysłowej i nie szczędzą na to środków. Jak zadeklarowały, łącznie planują przeznaczać 907 miliardów dolarów rocznie na wydatki związane z Przemysłem 4.0 w perspektywie do 2020 r. Kwota ta wydaje się ogromna, jednak przedsiębiorcy spodziewają się, że korzyści zrekompensują poniesione nakłady. Eksperci prognozują, że wdrożenie nowoczesnych rozwiązań z zakresu automatyzacji procesów transportu wewnętrznego może przynieść producentom FMCG znaczne oszczędności dziennie i nawet 100 proc. wzrost wydajności. Jak deklarują firmy badane przez PwC, środki finansowe wydadzą przede wszystkim na inwestycje w technologie w zakładach. Będą to między innymi czujniki instalowane na poszczególnych maszynach produkcyjnych, a także rozwiązania pozwalające łączyć ze sobą urządzenia produkcyjne w sieć oraz aplikacje tworzące systemy realizacji produkcji.

Uczestnicy badania bez wahania stwierdzili, że największym beneficjentem wdrażanych rozwiązań będzie klient. Dodatkowo, choć inwestycje w transformację cyfrową przedsiębiorstwa są kosztowne, to przedstawiciele przedsiębiorstw z całego świata są przekonani, że efekty istotnie przewyższą poniesione koszty, a okres zwrotu z inwestycji będzie dość krótki.




Prawdziwa rewolucja dopiero przed nami

We wdrażaniu koncepcji Przemysłu 4.0 dużo jest jeszcze do zrobienia. Z raportu PwC wynika, że dziś jedynie 33 proc. respondentów ocenia swoje przedsiębiorstwo jako zaawansowane cyfrowo, jednak, jak pokazują badania, odsetek ten ma wzrosnąć do 70 proc. w 2020 r. Obecnie firmy w zaawansowany sposób łączą i integrują ze sobą procesy i urządzenia, pogłębiają automatyzację będącą efektem poprzedniej rewolucji przemysłowej, wykorzystują także technologię chmur obliczeniowych oraz druk 3D. Ciężar planowania produkcji i nadzorowania procesów jest przenoszony z ludzi na komputery z szerokim wykorzystaniem danych z systemów sterowania i kontroli (DCS/SCADA). Jest to możliwe dzięki wykorzystaniu zaawansowanych algorytmów oraz Internetu Rzeczy (IoT). Jednak, jak pokazują badania, tylko 40 proc. respondentów jest przekonanych, że ich poziomy łańcuch wartości jest zbudowany w optymalny sposób przy pełnym wsparciu technologii cyfrowych oraz, że osiągnął on już docelowy poziom zintegrowania.

Poziom cyfryzacji całej polskiej gospodarki jest procesem postępującym. Tempo tego rozwoju uzależnione jest jednak od dostępnych kadr, gdzie aktualnie popyt zdecydowanie przewyższa podaż.

Rola pracownika

Czwarta rewolucja przemysłowa ma znaczenie nie tylko dla właścicieli firm, ale i pracowników. Automatyzacja produkcji i innych procesów działalności każe zastanawiać się nad rolą pracowników i ich przyszłością w firmach. Cyfrowa transformacja to proces, który otwiera liczne możliwości wprowadzenia nowych modeli biznesowych, nieosiągalnych wcześniej przy wykorzystaniu tradycyjnych metod rozwoju. Dlatego też na rynku pracy i pracowników będą następować zmiany.  Te są już widoczne. – Koncepcja Przemysłu 4.0, której towarzyszy rozwój informatyzacji, automatyki i coraz szersze zastosowanie rozwiązań ICT, bez wątpienia wpływa już teraz na rynek pracownika – gdzie popyt przewyższa podaż – oraz rolę poszczególnych specjalistów w nowoczesnych firmach. Dotyczy to zarówno ich wpływu na istniejące już modele biznesowe, jak i nowoczesne procesy produkcyjne – zauważa Radosław Szafrański, dyrektor w Michael Page, światowym liderze w dziedzinie doradztwa personalnego.

Zmienia się zapotrzebowanie na specjalistów

Rynek pracy już teraz mierzy się z nowymi wyzwaniami. Przede wszystkim poszukuje określonego typu specjalistów. – Poziom cyfryzacji całej polskiej gospodarki jest procesem postępującym. Tempo tego rozwoju uzależnione jest jednak od dostępnych kadr, gdzie aktualnie popyt zdecydowanie przewyższa podaż. Tym bardziej że firmy, które w ostatnich latach otwierały nowe zakłady produkcyjne, robiły to już w myśl idei Przemysłu 4.0, przez co zapotrzebowanie na konkretnych specjalistów dynamicznie wzrasta. Dotyczy to szczególnie branży motoryzacyjnej. Z jej doświadczeń korzystają natomiast inne sektory: automatyka przemysłowa, FMCG, branża opakowań i inne – mówi Radosław Szafrański.

Braki już widoczne

Jak podkreśla, co piąty zakład produkcyjny myśli o tym, aby w perspektywie kilku lat w pełni zautomatyzować zarządzanie produkcją. W wyniku tego, w ciągu ostatnich 2 lat, od końca 2015 r., dynamicznie wzrosło zapotrzebowanie na project managerów, fachowców od szeroko pojętej inżynierii (np. łańcucha dostaw czy produkcji) czy też zarządzania całą produkcją oraz IT risk oficerów, którzy umieją zarządzać ryzykiem informatycznym, w tym atakami hakerskimi czy danymi w chmurze. W grupie kandydatów, na których jest popyt, znajdują się też osoby mające doświadczenie we wdrażaniu i/lub zarządzaniu systemami opartymi na Przemyśle 4.0, którzy w okresie 2-3 lat zbudowaliby wokół siebie zespół odpowiedzialny za tę transformację. – Aktualnie co czwarta rekrutacja dla firm będących już po, lub przymierzających się do wdrożenia tej idei, dotyczy tych specjalistów – mówi Radosław Szafrański.

Polska krajem emerytów

Braki kadrowe będą zauważalne także z powodu starzenia się społeczeństwa. Według prognoz Głównego Urzędu Statystycznego w 2020 r. co czwarty Polak będzie miał ukończone 60 lat. W 2050 r. liczba seniorów wzrośnie z ponad 8 mln do 13,7 mln (40,4 proc. społeczeństwa). Proces starzenia się jest nieuchronny. Europa się starzeje, a Polska – jako jej część – również, choć, jak informuje GUS, na tle krajów zachodnich jesteśmy dość młodym społeczeństwem. Obecnie wartości wszystkich miar starzenia się plasują Polskę jeszcze na bardzo korzystnym miejscu – zdecydowanie poniżej średniej dla Unii Europejskiej. Jednakże, z opracowanej przez Eurostat prognozy dla krajów UE i EFTA wynika, że pozornie korzystna – w odniesieniu do innych krajów UE – obecna sytuacja demograficzna Polski zmieni się diametralnie już w ciągu najbliższej dekady, zaś w 2050 roku Polska stanie się jednym z krajów Europy o najbardziej zaawansowanym procesie starzenia się populacji.


Inwestycja w kompetencje

Radosław Szafrański zwraca jednak uwagę, że automatyzacja zakładów wiąże się z likwidacją części stanowisk, nie oznacza to jednak konieczności redukcji zatrudnienia. – Dzieje się tak, ponieważ dzięki obecności robotów wydajność fabryk wzrasta, w związku z czym zwiększa się też zatrudnienie. Przykładem takiego rynku są np. Niemcy, gdzie idea Przemysłu 4.0 jest dużo bardziej rozwinięta niż w Polsce, co przełożyło się na spadek bezrobocia – mówi. Jak twierdzi, wprowadzenie idei Przemysłu 4.0 pociąga za sobą też konieczność przeprowadzenia szkoleń aktualnej kadry pracowników, aby zwiększyli swoje kompetencje i umieli poruszać się w nowym modelu zarządzania produkcją. – Ponadto firmy w związku z dużym popytem muszą też niekiedy same „wychowywać” sobie pracowników. Oznacza to np. współpracę z uczelniami technicznymi i realizację programów stażowych lub też sponsorowanie niekiedy konkretnych kierunków kształcenia przyszłych pracowników – mówi Radosław Szafrański.

Na te same kwestie zwracają uwagę w swym raporcie eksperci z PwC. Według nich transformacja cyfrowa oraz powstające ekosystemy urządzeń wymuszają zmianę modeli organizacyjnych poszczególnych firm. Wdrażane stosunkowo szybko zmiany powodują, że firmy chcą mieć pewność, że ich pracownicy dogłębnie je rozumieją i że opanowują przypisywane im nowe role. W ankiecie PwC właściciele firm wskazywali, że do najpoważniejszych wyzwań należą kwestie wewnętrzne – kultura organizacyjna, a także aspekty związane z przywództwem i kompetencjami. Aż 50 proc. ankietowanych wskazało na brak w ich organizacjach właściwej kultury i odpowiednich szkoleń. Jednocześnie Przemysł 4.0 stał się siłą napędową zmian, 69 proc. respondentów zadeklarowało, że ich firmy będą dążyły do zwiększenia wewnętrznych kompetencji związanych z analityką danych. Część firm zamierza nawiązać w tym celu współpracę z innymi podmiotami.

Ludzie najważniejsi

Ważne jest jednak, że respondenci badania PwC podkreślali, że kluczowym czynnikiem sukcesu nie jest technologia per se, ale ludzie potrafiący ją efektywnie wykorzystać. Wydaje się więc, że przyszłość pracowników nie jest zagrożona. Muszą oni jednak godzić się na inwestowanie we własny rozwój, a okazji ku temu nie będzie brakowało. Według ankiety PwC firmy już deklarują przeznaczanie dużych środków finansowych na szkolenia pracowników, a także zatrudnienie nowych specjalistów, którzy będą wspierali zachodzące w organizacjach przemiany.



About the Author

Justyna Sobolak